top of page
Szukaj

Granice czy mur? Jak współczesna asertywność zmienia relacje między ludźmi

  • centrumperspektywa.com
  • 2 dni temu
  • 3 minut(y) czytania

Jeszcze kilkanaście lat temu psychologia popularna uczyła przede wszystkim poświęcania się dla innych, unikania konfliktów i „bycia grzecznym”. Dziś dominującym hasłem stały się granice, self-care i asertywność. W mediach społecznościowych regularnie słyszymy: „nie jesteś nikomu nic winien”, „stawiaj siebie na pierwszym miejscu”, „chroń swoją energię”. Te idee miały pomóc ludziom odzyskać poczucie własnej wartości i wyjść z toksycznych schematów. Problem polega na tym, że coraz częściej są rozumiane powierzchownie - a czasem wręcz egoistycznie. W efekcie wiele relacji zaczyna przypominać negocjacje między dwoma autonomicznymi jednostkami, które pilnują przede wszystkim własnego komfortu. Powstaje pytanie: czy współczesne rozumienie asertywności nie oddaliło nas od empatii i odpowiedzialności za innych?


granice czy mur

Czym naprawdę jest asertywność?


Asertywność nigdy nie oznaczała stawiania siebie ponad innymi. W klasycznym rozumieniu psychologicznym jest to umiejętność wyrażania własnych potrzeb, emocji i granic z jednoczesnym szacunkiem dla drugiej osoby. Kluczowe są tutaj dwa elementy: „ja mam prawo” oraz „ty również masz prawo”.

Tymczasem współczesna kultura internetowa często redukuje asertywność do prostego komunikatu: „rób to, co dobre dla ciebie”. To przesunięcie wydaje się niewielkie, ale ma ogromne konsekwencje. Znika bowiem drugi człowiek i jego perspektywa.


Coraz częściej można zauważyć sytuacje, w których:

  • każda niewygoda jest nazywana „przekraczaniem granic”,

  • kompromis traktowany jest jako słabość,

  • konieczność dostosowania się do innych budzi frustrację,

  • relacje kończą się natychmiast po pojawieniu się trudności.


Psychologia relacji pokazuje jednak, że bliskość zawsze wymaga pewnego poziomu frustracji, cierpliwości i zdolności do rezygnacji z części własnej wygody.



Granice są potrzebne, ale nie mogą zastąpić więzi


Nie ma wątpliwości, że zdrowe granice są konieczne. Osoby wychowane w domach pełnych kontroli, przemocy emocjonalnej czy manipulacji często całe życie uczą się mówić „nie”. Dla nich asertywność jest odzyskaniem prawa do siebie.

Problem pojawia się wtedy, gdy granice stają się nie narzędziem ochrony, lecz sposobem unikania odpowiedzialności emocjonalnej.


Niektórzy zaczynają używać języka psychologii do usprawiedliwiania chłodu, dystansu czy braku zaangażowania:

  • „Nie mam przestrzeni na twoje emocje.”

  • „Chronię swój spokój.”

  • „Nie jestem odpowiedzialny za to, co czujesz.”


Choć każde z tych zdań może być uzasadnione w określonym kontekście, nadużywane prowadzi do relacji powierzchownych i kruchych. Człowiek przestaje być partnerem we wspólnym budowaniu więzi, a staje się potencjalnym zagrożeniem dla naszego komfortu psychicznego.



Kultura indywidualizmu i „ja w centrum”


Współczesny świat wzmacnia koncentrację na sobie. Media społecznościowe promują narrację samorealizacji, niezależności i nieustannego dbania o własny dobrostan. W teorii brzmi to zdrowo. W praktyce może prowadzić do przekonania, że każda relacja powinna być łatwa, przyjemna i natychmiast satysfakcjonująca.


A przecież najważniejsze relacje - partnerskie, rodzinne, przyjacielskie - niemal zawsze wymagają:

  • cierpliwości,

  • wyrozumiałości,

  • umiejętności przepraszania,

  • czasem poświęcenia własnych potrzeb na rzecz drugiej osoby.


Jeśli dwie osoby koncentrują się wyłącznie na ochronie własnych granic, relacja zaczyna przypominać układ dwóch odrębnych światów, które nie chcą się zbyt mocno przenikać. Pojawia się dystans emocjonalny, lęk przed zależnością i trudność w budowaniu trwałej bliskości.



Czy empatia staje się dziś mniej ważna?


Jednym z paradoksów współczesnej psychologii popularnej jest to, że ogromna ilość rozmów o emocjach nie zawsze idzie w parze z większą empatią. Ludzie potrafią dziś bardzo dobrze mówić o swoich potrzebach, ale często mają trudność z przyjęciem potrzeb innych - szczególnie wtedy, gdy są one niewygodne.


Empatia wymaga bowiem czegoś więcej niż samoświadomości. Wymaga gotowości do wyjścia poza własny punkt widzenia. To zdolność powiedzenia:

  • „Rozumiem, że cierpisz, nawet jeśli to dla mnie trudne.”

  • „Widzę twoje potrzeby, choć moje są inne.”

  • „Nie chcę wygrać tej relacji - chcę ją utrzymać.”

Bez tego relacje zaczynają opierać się bardziej na zasadach niż na więzi.



Zdrowa asertywność nie wyklucza troski


Dojrzała asertywność nie polega na ciągłym wybieraniu siebie kosztem innych. Polega na umiejętności zachowania równowagi między własnymi potrzebami a odpowiedzialnością za relację.

Czasem zdrowe jest odmówić. A czasem zdrowe jest zostać przy kimś mimo niewygody, zmęczenia czy frustracji. Psychiczna dojrzałość nie polega wyłącznie na ochronie siebie, ale również na zdolności do tworzenia trwałych więzi opartych na wzajemności.


Najtrudniejsze pytanie nie brzmi dziś: „czy umiesz stawiać granice?”. Coraz częściej ważniejsze staje się inne:„Czy potrafisz być blisko drugiego człowieka, nie rezygnując z siebie — ale też nie stawiając siebie zawsze w centrum?”

To właśnie w tej równowadze rodzą się relacje, które są jednocześnie zdrowe i prawdziwie ludzkie.

 
 
 

Komentarze


bottom of page