top of page
Szukaj

Tłusty Czwartek a kontrola vs. przyjemność: kto naprawdę ma problem z pączkami?

  • centrumperspektywa.com
  • 3 dni temu
  • 3 minut(y) czytania

Tłusty Czwartek to jeden z tych dni w roku, kiedy pączek przestaje być „słabością”, a staje się obowiązkiem kulturowym. „Trzeba zjeść, bo tradycja”, „dziś się nie liczy”, „od jutra dieta”. Z pozoru wszystko jest lekkie, żartobliwe i słodkie. A jednak – dla wielu osób to dzień pełen napięcia, negocjacji z samym sobą i… poczucia winy.

Dlaczego coś tak niewinnego jak pączek potrafi uruchomić tyle emocji?


kontrola w tłusty czwartek

Pączek nie jest problemem. Problemem jest relacja z kontrolą


W psychologii jedzenia rzadko chodzi o samo jedzenie. Pączek w Tłusty Czwartek nie jest ani mniej ani bardziej kaloryczny, czy „niebezpieczny” niż pączek zjedzony w innym dniu. Różnica leży w znaczeniu, jakie mu nadajemy.

Dla części osób pączek symbolizuje utratę kontroli, złamanie zasad, porażkę w samodyscyplinie. Dla innych przyjemność, luz, wspólnotę i zabawę.

To, do której grupy należymy, mówi więcej o naszym stylu regulowania siebie niż o samym jedzeniu.



Kontrola jako sposób radzenia sobie z lękiem


Osoby, które „naprawdę mają problem z pączkami”, często nie mają problemu z cukrem czy tłuszczem, tylko z oddawaniem kontroli. Restrykcyjne diety, sztywne zasady żywieniowe i podział na jedzenie „dobre” i „złe” dają poczucie bezpieczeństwa. Świat staje się przewidywalny: wiem, co wolno, a czego nie.

Tłusty Czwartek ten porządek burzy. Społecznie sankcjonowane „łamanie zasad” jest trudne dla osób, które opierają poczucie wartości na samokontroli. Pojawia się napięcie:

Jeśli zjem pączka, kim wtedy jestem?

Paradoksalnie im większa kontrola na co dzień, tym większe ryzyko, że w dniu „przyzwolenia” pojawi się poczucie utraty steru: zjadanie „na zapas”, kompulsywność albo myśl „skoro już jeden, to wszystko stracone”.



Przyjemność też bywa trudna


W kulturze produktywności i „bycia fit” przyjemność często wymaga usprawiedliwienia. Musi być zasłużona, zaplanowana, „spalona” później.

Dla wielu osób czysta przyjemność – jedzenie pączka tylko dlatego, że jest smaczny – wywołuje dyskomfort. Pojawia się poczucie winy, a nawet wstyd. To efekt głęboko zinternalizowanego przekazu: jeśli nie kontrolujesz, to jesteś słaby/a.

Tłusty Czwartek obnaża ten konflikt jak w soczewce. Jednego dnia wolno to, czego przez resztę roku „nie wolno”. Dla psychiki to spore zamieszanie.



Kto naprawdę "ma problem"?


Nie osoby, które zjadają kilka pączków i idą dalej, nie myślą o „odrabianiu kalorii”, traktują ten dzień jak zabawny rytuał.


Problem częściej mają osoby, które godzinami analizują, czy „wolno” im zjeść pączka, czują silne poczucie winy po jednym kawałku, kompulsywnie jedzą, a potem się karzą (dietą, treningiem, wyrzutami sumienia), definiują swoją wartość przez „bycie zdyscyplinowanym”.


To nie kwestia braku silnej woli, ale zbyt sztywnej relacji z nią.



Efekt „wszystko albo nic”


W Tłusty Czwartek często uruchamia się myślenie czarno-białe - albo jestem „grzeczny/a”, albo „poległem/am”. Psychologia zna ten mechanizm aż za dobrze. Restrykcyjne zasady zwiększają ryzyko ich gwałtownego złamania. A złamanie zasady bywa interpretowane nie jako jednorazowy wyjątek, ale jako osobista porażka. Stąd już blisko do spirali: skoro już zawaliłem/am, to nie ma sensu się powstrzymywać.



Co by było, gdyby pączek był… po prostu pączkiem?


Najbardziej „zdrowa” psychologicznie reakcja na Tłusty Czwartek to nie heroiczne powstrzymywanie się ani demonstracyjne objadanie się. To elastyczność.

Możliwość powiedzenia sobie: „mam ochotę i jem” albo „nie mam ochoty i nie jem” bez ideologii, bez moralnej oceny, bez narracji o sile charakteru.

Przyjemność nie musi być wrogiem kontroli. Problem zaczyna się wtedy, gdy kontrola staje się jedynym sposobem regulowania emocji, a jedzenie polem bitwy o poczucie własnej wartości.



Tłusty Czwartek jako lustro


Ten dzień nie „psuje” relacji z jedzeniem. On ją ujawnia. Pokazuje, jak bardzo pozwalamy sobie na przyjemność, jak reagujemy na społeczne przyzwolenie i jak traktujemy siebie, gdy nie jesteśmy perfekcyjni.


Może więc zamiast pytać: ile pączków zjadłem/am?, warto zapytać:

  • co czułem/am, kiedy po niego sięgałem/am?

  • czy to była radość, napięcie, poczucie winy, bunt?


Bo odpowiedź na pytanie, kto naprawdę ma problem z pączkami, rzadko kryje się w cukierni. Częściej – w naszej potrzebie kontroli i lęku przed przyjemnością.🍩

 
 
 

Komentarze


bottom of page